Znajomi i fachowe treningi personalne

Znajomi i fachowe treningi personalne

Moi znajomi są szaleni, naprawdę. Nie wiem skąd biorą się czasami ich pomysły. Nie mam im za złe, choć czasami potrafią dać się w kość. Im jednak zawdzięczam wspaniałą zmianę mojego wyglądu i samopoczucia także.

Treningi personalne w Warszawie z piękną instruktorką

treningi personalneZamówili mi fachowe treningi personalne – Warszawa, bo stwierdzili, że z takim grubasem jak ja nie będą do klubów chodzić, bo im dziewczyny odstraszam. Nie bardzo chciało mi się ćwiczyć, no ale skoro już wydali pieniądze, to mogłem się w końcu wziąć za siebie. Miny im zrzedły, jak przyszedł mój trener personalny, bo była to urodziwa młoda kobieta, z niesamowicie długimi nogami. Zazdrościli, że to nie oni będą mieli z nią zajęcia. Z nią trening indywidualny to będzie przyjemność, ha ha. No ale niestety, nie dała mi zbyt długo pocieszyć oka, bo ostro się za mnie wzięła. Niestety, nie w tym sensie, w jakim bym sobie mógł pomarzyć. Kazała mi wykonywać różne ćwiczenia, i myślałem, że nie wytrzymam. No, ale nie mogłem pokazać tak pięknej kobiecie, że jestem słaby, i lał się ze mnie pot, ale ćwiczyłem. Świetny z niej trener osobisty, bo już po paru dniach zrzuciłem ze dwa kilogramy. To był mój osobisty sukces, a znajomi ciągle dopytywali się, czy coś tam między nami było. Nawkręcałem im jakichś głupot, żeby byli zazdrośni. Mam nadzieję, że pani się o tym nie dowie. No, dzięki niej Warszawa z rana nabrała kolorów jak biegałem. Nigdy wcześniej nie myślałem, że coś mnie zmusi do wstania o siódmej i maszerowania na siłownię, a jednak. Udało się. Teraz ćwiczę już regularnie, a znajomi nie wstydzą się ze mną wychodzić. Wyglądam już całkiem ponętnie, i kobiety się za mną oglądają. Niestety, moja pani trener jest bardzo profesjonalna, i nie ma mowy o żadnych podtekstach.

A szkoda, bo chętnie bym się z nią umówił na jakąś kawę. Teraz jak mam już więcej siły, to nieźle bym z nią potańczył na dyskotece, bo moja kondycja wzrosła. Mógłbym przetańczyć calutką noc bez zadyszki. A i co najważniejsze, rzuciłem papierosy, i już nie śmierdzę dymem.