Wyjazd na zakupy po jacuzzi do ogrodu

Wyjazd na zakupy po jacuzzi do ogrodu

Moja żona jest chyba najbardziej wiercącą dziurę w głowie kobietą, jaką można poznać. Tak długo męczy i narzeka, że aż muszę się zgodzić na jej roszczenia. Ostatnio wyciągała mnie po nową wannę do domu.

Jednak kupiliśmy jacuzzi do ogrodu

jacuzzi do ogroduNie uśmiechało mi się jechać, bo Warszawa w centrum jest bardzo zakorkowana po południu, a tylko wtedy mogłem się gdziekolwiek wybrać. No ale dobra, miałem już dość jej miauczenia, więc zapakowałem się w samochód i pojechaliśmy. Asortyment sklepu był duży i żona od razu rzuciła się w wir przeglądania wszystkiego, co nie jest nam akurat potrzebne. Zwróciła uwagę, że bieżnia pływacka jest w przecenie i że w sumie przydałaby się nam taka do ogrodu,i że czemu nie, i mam się zastanowić. Wiedziałem, że tak będzie, bo zawsze tak wyglądają właśnie nasze zakupy. No i kazałem jej przejść do sekcji z wannami, bo byśmy stali tutaj jeszcze ze dwie godziny. Oczywiście, nie mogło się skończyć na tym, że wybierzemy jakąś najodpowiedniejszą tanią wannę i wyjdziemy. Jej się spodobało dżakuzi do domu i zaczęła piszczeć, że to będzie wspaniała alternatywa wanny i że mam się zastanowić. Jak zobaczyłem cenę to oczy mi zbielały, i kazałem jej zapomnieć o tym szalonym pomyśle. No ale nie dawała za wygraną. I co się stało? Kłóciliśmy się tak długo, że aż iskry szły, i jak już myślałem, że jestem na wygranej pozycji, to ona użyła tych swoich babskich sztuczek i polecane jacuzzi do ogrodu  stanie się niedługo naszym nowym nabytkiem. Niedługo, bo musimy oczekiwać dostawy ze sklepu.

Z jednej strony się ucieszyłem, bo chociaż będę miał spokój przez jakiś czas, ale kto wie, czy niebawem znowu jakiegoś jacuzzi innego nie wymyśli, czy aż strach pomyśleć jeszcze co. Z kobietami to nigdy nie wiadomo, omamią człowieka, i się zgadzamy na wszystko co chcą, jak one to robią, ech.