Półśpiochy bez stópek i zakupy dla synka

Półśpiochy bez stópek i zakupy dla synka

Uwielbiałam ubranka dla małych dzieci. Były takie słodkie i drobniutkie. Dlatego jak w końcu urodziłam synka, to mogłam popuścić wodze fantazji i kupować różne słodkie drobiazgi.

Półśpiochy bez stópek – ich nigdy dość

półśpiochy bez stópekJak nie mogłam akurat wyjść z domu, bo opiekowałam się nim, to wspomagał mnie sklep internetowy z którego mogłam sobie wszystko zamawiać i przywozili do domu. Zawsze jakaś alternatywa, jak nie można było wyjść. Chociaż w ten sposób mogłam sobie pooglądać ciepłe półśpiochy bez stópek i inne tego typu słodkie rzeczy. Mąż zawsze mi mówi, że zamawiam za dużo, no ale przecież dzieci tak szybciutko rosną, że co chwile trzeba im kupować coś nowego. Nieraz to co dwa tygodnie patrzę, że coś już jest dla niego za małe. Ostatnio widziałam kaftaniki dziecięce, i pomyślałam, że muszę taki nabyć, bo są dość ciepłe, i w razie jakiegoś spaceru, będę miała w co to maleństwo ubrać. Bo aż szkoda mi się robi, jak tak ciągle siedzi w zamkniętym pomieszczeniu i nie może zwiedzać świata. No ale żeby mógł wyjść to musi być odpowiednio ubrany. Nie można z tym przesadzać, aby maluch się nie przegrzał, ale też nie można ubierać za lekko. Ciężko znaleźć coś odpowiedniego, bo sama nie wiem, czy dziecku jest odpowiednio, bo nie może mi nic powiedzieć. Ciągle kupuję dla niego, że praktycznie zapominam o sobie. Dlatego ostatnio zostawiłam męża z dzieckiem i wybrałam się na rynek. Spodobało mi się body koszulowe, z tego względu, że jestem wysoka, i zaraz mi wieje wiatr w plecy jak się pochylę, bo wszystko za krótkie. No a taka odzież sprawi, że plecy będę miała cały czas zakryte. Tak się ucieszyłam z tych zakupów, że wzięłam i body na ramiączkach, już przynajmniej będę miała dwa na zmianę.

Bo kto wie, kiedy się teraz znajdę w jakimś sklepie z odzieżą damską. Nie ma na nic czasu, jedynie zakupy dla syna wchodzą w grę.