Mój pierwszy kurs elektroniki i pirometr

Mój pierwszy kurs elektroniki i pirometr

Jestem już po studiach i jakiś czas temu zaczęłam pracować w sklepie elektronicznym. Jako nowicjusz, który jednak zna się trochę na rzeczy, na przykład jestem jedną z niewielu osób w naszej firmie, która potrafi wytłumaczyć co to jest termowizja.

Pirometr był na szkoleniu

pirometrAlbo po prostu, jak ktoś przyjdzie do nas z reklamacją to ja od razu potrafię znaleźć usterkę nawet w całkiem skomplikowanym urządzeniu, jakimi są na przykład kamery termowizyjne. Jednak jeśli mam awansować, to muszę się wciąż dokształcać- to są słowa, które powiedział mi mój szef, dlatego zapisał mnie na kurs elektroniczny dla zaawansowanych, co podniosło nieco moją pewność siebie. Ale jak się później okazało „kurs dla zaawansowanych” to albo tylko nazwa, albo po prostu jestem już na zbyt wysokim poziomie. Pierwszy dzień a my co? Uczymy się co to jest kamera termowizyjna, czyli tematy z pierwszego półrocza moich studiów. I co gorsza, zamiast uczyć się praktyki, to oni przykładają swoją uwagę przede wszystkim do teorii, czego ja nie cierpię. No ale co mogę na to zrobić? Później, gdy opisywali jak zbudowany jest niedrogi pirometr podali nam wszystkim jedno urządzenie, by zobaczyć jak jest zbudowane i to tyle. Trochę to było irytujące, jednak co ja mogłam na to poradzić? Pokazałam im, że już to wszystko umiem, ale niestety później cały czas byłam pytana o odpowiedzi na pytania tak naiwne, że aż się głupio czułam na nie odpowiadając i ośmieszając wszystkich kursantów, którzy byli mężczyznami i jednak na pewno się głupio czuli, że kobieta wie takie rzeczy, a oni nie.

No ale na szczęście kurs trwał tylko trzy dni, dlatego też gdy przyszłam tego ostatniego dnia dowiedziałam się, że czeka nas test z tego, czego się uczyliśmy przez te dwa poprzednie dni. Na szczęście pytania były tak samo proste jak te, które mi zadawali, więc zdałam bez problemu.