Domowa apteczka i l’biotica

Domowa apteczka i l’biotica

Postanowiłam ostatnio zrobić porządek w naszej domowej apteczce. Było w niej wszystko, ponieważ nie robiłam tam segregacji już od dłuższego czasu, a przydała się, bo większość leków na pewno straciła już termin ważności.

Profesjonalna l’biotica i mały zabieg

l'bioticaPoświęciłam na to czas wolny w sobotę. Pierwsze co znalazłam, i mnie zaskoczyło to suplementy diety dla sportowców, bo nie przypominam sobie, bym takie kupowała. Okazało się, że to mój tato wpadł na taki pomysł kiedyś, że chce sobie masy nabrać i je kupił. Wziął kilka, a potem oczywiście zapomniał o nich, i przestał. To typowe u niego, taki słomiany zapał. Dobrze, że tabletki na wątrobę chociaż bierze i nie zapomina, bo wtedy mogłoby być krucho. Zawsze narzeka na zgagę i tak dalej. No ale o tym pamięta, bo jak go boli, to ból nie pozwala zapominać. Znalazłam też profesjonalna l’biotica złuszczającą maskę do stóp, i z tego znaleziska się ucieszyłam, bo wieczorem będę sobie mogła zrobić mały zabieg. Moje stopy po lecie potrzebowały takiej regeneracji mocnej. Dodatkowo ucieszył mnie też krem cera plus bo jeszcze nie był przeterminowany i leżał sobie tak samotnie na półeczce. Lubię testować różne kremy, a ten dostałam od mamy na święta, i miałam napocząć jak skończę mój poprzedni, no ale oczywiście wyleciało mi to z głowy. Dobrze, że robiłam te porządki, bo wiele rzeczy okazało się jeszcze świeżych i na pewno się przydadzą. Jakbym nie układała, to pewnie kupiłabym nowe, a tak to mam w domu. Najśmieszniejszym znaleziskiem, na jakie natrafiłam już pod koniec były kosmetyki dla dzieci które leżały u nas chyba od wieków.

Mama miała sentyment i nie chciała wyrzucać takiego mydełka ze słonikiem, które należało do mnie jak byłam malutka, i jakiegoś balsamu siostry. Zrobiło mi się ciepło na sercu, jak zobaczyłam coś takiego, bo to w końcu miłe wspomnienia.